Autor
Autor
Bóg mówi
Bóg mówi

Copyright Piotr Gałecki
Data publikacji w Internecie:
Data publikacji w Internecie:
2 czerwca 2007
2 czerwca 2007

Przykłady sytuacji, w których Bóg objawiał nieznane fakty

Jedną z rzeczy, która zdecydowała o tym, że postanowiłem oddać życie Chrystusowi i stać się Jego naśladowcą była obietnica bliskiej, osobistej i przyjaznej relacji z samym Bogiem. Od małego słyszałem o Bogu, który gdzieś tam jest i przed którym kiedyś stanę, ale Jezus całkowicie pochłonął moje serce, mówiąc, jak nikt inny, o Bogu dostępnym tu i teraz we własnej osobie. Przykładem spełnienia tych obietnic Chrystusa o bliskim i osobistym doświadczaniu Boga był chrzest w Duchu Świętym – przeżycie, które opisałem w innym świadectwie.

Bardzo ważnym i nieodzownym aspektem intymnej relacji z żywym Bogiem jest... słyszenie Boga. Jezus powiedział: „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną” (Jana 10:27). Nie da się w pełni żyć z Bogiem tylko do Niego mówiąc i tylko Go chwaląc. Taka jednostronna relacja przynosi w końcu niedosyt i brak satysfakcji, a ostatecznie może prowadzić do rzeczy najgorszej – religii lub niewiary. Jezus obiecał, że na Jego miejsce przyjdzie Duch Święty, który będzie pocieszał, przekonywał, mówił. Bez Ducha Świętego nie ma chrześcijaństwa, bez słuchania Jego głosu nie ma chrześcijaństwa, gdyż to właśnie Duch Święty odgrywa kluczową rolę w życiu dziecka Bożego.

Czasami Bóg objawia ludziom rzeczy, które przekraczają ich wiedzę, zdolności intelektualne i wszelkie możliwe prawdopodobieństwo. Właśnie w takich chwilach człowiek w pełni zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, iż usłyszał szept Wszechmocnego.

Osobiście wciąż uczę się słuchania głosu Bożego, ale doświadczyłem już także kilku sytuacji, które wyznawcom ateizmu powinny dać nieco do myślenia.

Jeszcze jako młody chrześcijanin dowiedziałem się o możliwości duchowego wpływu szatana na życie wierzącego. Udaliśmy się z przyjaciółmi do parku, gdyż jeden z naszych znajomych potrzebował pomocy właśnie w tym temacie. Ostatecznie jednak zaczęliśmy się modlić o siebie nawzajem, ucząc się przy okazji słuchania głosu Bożego i nakazywania określonym wpływom demonicznym, aby wynosiły się z naszego życia. Nie miałem pojęcia jakie duchowe problemy może mieć człowiek, o którego się modliłem. Poprosiłem więc Boga, aby objawił mi w jakich więzach duchowych może znajdować się mój przyjaciel. Wówczas wyraźnie przyszło mi na myśl słowo ‘mimoza’. Nigdy wcześniej nie słyszałem tego słowa, nie miałem pojęcia, co ono znaczy, nie wiedziałem czy jest to polskie słowo i zastanawiałem się czy ten dziwnie brzmiący zlepek głosek w ogóle cokolwiek znaczy. Bojąc się ośmieszyć powiedziałem tylko cicho: „duchu mimozy, wyjdź z niego w imieniu Jezusa”. Pomyślałem jednak, że to nie Bóg do mnie przemówił, lecz że sam to sobie wymyśliłem, lub też, ostatecznie, słowo ‘mimoza’ mogło być unikalnym imieniem jakiegoś demona. Wyraz ten brzmiał tak idiotycznie, że nawet nie próbowałem szukać go w słowniku czy pytać kogokolwiek o jego znaczenie. Jednakże po upływie kilku miesięcy słuchając rozmowy na temat roślin ponownie usłyszałem to dziwaczne słowo – ‘mimoza’. Byłem bardzo zaskoczony nie tylko faktem, że takie słowo naprawdę istnieje, ale także tym, iż występuje ono w języku polskim. Co więcej, okazało się, iż nie jest to jakiś przypadkowy zwrot, ale oznacza on bardzo charakterystyczną roślinę, która jest nadzwyczaj wrażliwa na dotyk. Mało tego, mój przyjaciel, o którego się modliłem istotnie miał problem z nadmierną wrażliwością i podatnością na różne zranienia i urazy. Dopiero wówczas zdałem sobie sprawę, że myśl, która przyszła do mnie podczas modlitwy w parku istotnie nie pochodziła ode mnie samego, lecz była konkretną Bożą odpowiedzią na moje pytanie.

Innym razem, szukaliśmy z żoną notatek potrzebnych jej na egzamin, który miał się odbyć następnego dnia. Żona była bardzo zdenerwowana, gdyż było już zbyt późno, by pożyczać zeszyty od kogoś innego, a poza tym, to inni pożyczali notatki właśnie od niej, gdyż prowadziła je najlepiej z całej grupy. Nie mogliśmy ich nigdzie znaleźć. Zacząłem się wiec modlić, aby Bóg objawił mi, gdzie znajdują się te notatki. Usłyszałem jasno i wyraźnie: ‘w śmietniku’. Myśl ta jednak wydała mi się tak absurdalna, że początkowo sądziłem, że sam to sobie wymyśliłem. Po cóż żona miałaby wyrzucać do śmietnika notatki, które były jej potrzebne na jutrzejszy egzamin? Kiedy jednak poszukiwania we wszystkich możliwych szafkach nie przynosiły rezultatu postanowiłem zajrzeć do śmietnika. A nuż to faktycznie Bóg przemówił do mnie? Można sobie wyobrazić jakie było zdumienie żony, kiedy pokazałem jej podarte notatki w śmietniku. Okazało się, że przez przypadek, kiedy myślała nad czymś innym, podarła notatki na egzamin razem z innymi, niepotrzebnymi już materiałami i wyrzuciła wszystko razem do kosza. Gdybym nie pomodlił się do Boga być może wcale nie znaleźlibyśmy tych notatek, gdyż nawet nie próbowalibyśmy ich szukać w śmietniku. A nawet gdybym ja czy moja żona przez przypadek zajrzelibyśmy do kosza i zobaczyli w nim podarte kartki, uznalibyśmy je zapewne za niepotrzebne już materiały i nie szukalibyśmy wśród nich notatek na egzamin.

Czasami Boży głos mnie zawstydzał. Kiedyś miałem poważny dylemat, wysłuchawszy opinii pewnej chrześcijanki na temat mojego przyjaciela. W zupełnie odmienny od niego sposób postrzegała ona życie z Bogiem i jej wizja chrześcijaństwa brzmiała dosyć zniechęcająco. Byłem jeszcze młodym chrześcijaninem i trudno mi było rozeznać właściwy kierunek duchowy, szczególnie, gdy jeden chrześcijanin krytykował poglądy drugiego. Byłem jednak zdecydowany poddać się woli Bożej, więc modliłem się: „Boże, powiedz mi, kto ma rację? On czy ona?” Stałem tak w skupieniu oczekując na konkretną odpowiedź – „on” albo „ona”. Byłem przekonany, że w moim sercu pojawi się to jedno proste słowo. Lecz nagle, wbrew moim oczekiwaniom usłyszałem jasno i wyraźnie słowa, których się nie spodziewałem: „Ja jestem drogą.” Była to istotnie odpowiedź na moją modlitwę, jakże prawdziwa, ale wówczas mnie zaskoczyła i zawstydziła. Zrobiło mi się tak głupio, że zacząłem przepraszać Boga, że zamiast iść za Jezusem i za objawieniem Jego Słowa zacząłem iść za ludźmi, za ich poglądami i teoriami.

Kiedyś potrzebowałem bardzo precyzyjnej odpowiedzi w zupełnie odmiennej sytuacji. Były to początki mojego chrześcijaństwa, nie znałem zbyt dobrze Biblii, szczególnie Starego Testamentu, nie posiadałem konkordancji a zainteresował mnie temat chlebów pokładnych. Znalazłem tylko jeden fragment, ale zbyt mało z niego rozumiałem. Potrzebowałem czegoś więcej. Modliłem się więc, „Boże, gdzie mogę znaleźć coś jeszcze na temat chlebów pokładnych.” I natychmiast przyszła myśl: „A otwórz sobie trzecią mojżeszową 24...” Forma wypowiedzi była tak prozaiczna i pospolita, że nie uznałem tego za Boży głos. Na wszelki wypadek postanowiłem jednak sprawdzić. I faktycznie! Na samym początku 24. rozdziału księgi Kapłańskiej była mowa o chlebach pokładnych. Po kilku latach czytania Biblii zdałem sobie sprawę, że było to właściwie jedyne miejsce w Piśmie, które możliwie obszernie opisywało to zagadnienie, poza fragmentem, który przeczytałem wcześniej.

Podobnych sytuacji było znacznie więcej nie tylko w moim życiu, ale także w życiu innych chrześcijan, których znam osobiście. Praktycznie każdy z nich doświadczał głosu Bożego, który niekiedy bardzo precyzyjnie objawiał kwestie, które znajdowały się poza zasięgiem i zdolnościami ludzkiego rozumu. Przedstawię może jedną, dosyć ciekawą historię.

Społeczność naszą odwiedziła grupa misjonarzy z Anglii. Ostatniego dnia ich wizyty, tuż po zakończeniu spotkania, jeden z moich przyjaciół poprosił mnie o pomoc w tłumaczeniu. Okazało się, że chciał podarować jednej z przybyłych kobiet... polskiego orzełka. Twierdził, iż Bóg kazał mu to zrobić. Pomyślałem sobie, że sam to sobie wymyślił, bo Bóg raczej nie jest zainteresowany polityką i sprawami tego świata, a już na pewno nie specjalnie interesują go symbole narodowe. Taki podarunek skojarzył mi się z przyziemnym patriotyzmem i uznałem go za zwykły przejaw ludzkich emocji, które w tym przypadku z chrześcijaństwem miały niewiele wspólnego. Kobieta, kiedy tylko dostała prezent zaczęła podskakiwać z radości i krzyczeć „Thank you, Jesus, thank you.” Sądziłem, że robi to z grzeczności, żeby nie obrazić chrześcijanina, który jej podarował tego orzełka. Ona jednak poprosiła o mikrofon i opowiedziała swoją historię. Otóż jej ojciec był polskim żołnierzem, który po 1945 roku postanowił pozostać w Wielkiej Brytanii. Teraz był już stary i leżał w szpitalu w Anglii. Kiedy dowiedział się, że jego córka jedzie wraz z innymi chrześcijanami do Polski poprosił ją o jedną rzecz: chciał, żeby przywiozła mu polskiego orzełka, możliwie podobnego do tych, które polscy żołnierze nosili na czapkach w czasie drugiej wojny światowej. Ostatniego dnia pobytu było tylko spotkanie wieczorne, więc Anglicy całą grupą udali się przed południem do Lublina na zakupy. Obeszli wszystkie możliwe sklepy na Krakowskim Przedmieściu, ale nigdzie nie znaleźli orzełka. Kobieta, o której mowa, modliła się do Boga, czując się zawiedziona. Przecież Bóg wiedział jak bardzo jej ojcu zależało na tym orzełku, a jednak ona czuła, że wróci do Anglii bez obiecanego prezentu. Było jej bardzo przykro. Nikt poza misjonarzami, z którymi przyjechała nie wiedział, że kobieta szuka polskiego orzełka, mój przyjaciel także nie miał o tym pojęcia. Kiedy po ostatnim spotkaniu niespodziewanie podszedł do niej z orzełkiem w jej oczach stanęły łzy. Wiedziała, że jest to Boża odpowiedź na jej modlitwy. Co więcej, chrześcijanin ten opowiadał mi później, że miał w domu kilka orzełków, ale wybrał takiego, który polscy żołnierze nosili na czapkach w czasie drugiej wojny światowej. Z pewnością, Bóg nie jest podatny na ludzkie sentymenty, ale jako kochający Ojciec przejawia swoją moc nawet w błahych sprawach, które dla nas mają jednak znaczenie.

Takich historii można usłyszeć tysiące w każdej społeczności charyzmatycznej na świecie. Bóg objawia ludziom ukryte fakty z przeszłości, teraźniejszości, a niekiedy nawet z przyszłości. Starotestamentowy autor Daniel prorokował, że Mesjasz pojawi się i zostanie zabity 434 lata po tym, jak ukończona zostanie, rozpoczęta w 444 p.n.e., odbudowa Jerozolimy wraz z murami i ulicami, która po zgładzeniu Mesjasza zostanie ponownie zburzona. W 33 roku n.e. ukrzyżowano Jezusa Nazareńskiego a w 70 roku n.e. Jerozolima została zdobyta i zburzona przez Rzymian. Jan Hus, tuż przed spaleniem na stosie w 1415 roku, zapowiedział, iż 100 lat po nim pojawi się reformator, którego katolicy nie zdołają zabić, tak iż ostatecznie dojdzie do reformy chrześcijaństwa. W 1517 roku świat usłyszał o Marcinie Lutrze i usprawiedliwieniu przez wiarę. W Polsce i byłym ZSRR prorocy z kręgów chrześcijańskich już w połowie lat 1980-tych głośno mówili o tym, iż nastąpi upadek żelaznej kurtyny a po nim masowy exodus Żydów rosyjskich do Izraela. Kilka lat później świat obiegła szokująca wieść o rozpadzie ZSRR, zaś setki tysięcy Żydów wyjechały stamtąd do Izraela. W środku lata 2001 roku chrześcijanie z Times Square Church w Nowym Jorku, kościoła pastorowanego przez Davida Wilkersona, otrzymali silne przekonanie o jakiejś wielkiej tragedii, która miała nadejść, przez co odwołali wszelkie zaplanowane konferencje i zloty, by oddać się modlitwie. Sześć tygodni później doszło do arabskiego ataku na bliźniacze wieże World Trade Center.

Jedna z moich znajomych kilka lat przed swoim nawróceniem miała dziwny sen. Widziała w nim swój grób z wyrytą datą śmierci. Obawiała się, że sen może się ziścić, lecz postanowiła nie mówić nic mężowi ani dzieciom. Kiedy nadszedł czas jej śmierci, zgodnie z tym, co widziała we śnie, spotkała chrześcijankę, która powiedziała jej, że musi umrzeć... Umrzeć dla siebie, aby żyć dla Jezusa. Dziwny jest nie tylko fakt, iż kobiecie tej właśnie w tym czasie głoszono Ewangelię, ale także sposób, w jaki przedstawiono jej Dobrą Nowinę. Choć śmierć dla siebie, przykazań, świata i grzechu oraz życie dla Chrystusa jest istotnie poselstwem Nowego Testamentu, jednakże słyszy się je niezwykle rzadko przy okazji głoszenia Ewangelii.

Nie wierzę w telepatię, sny, wróżby ani nadprzyrodzone zdolności ludzkiego umysłu. Według Biblii ludzie zwracają się ku praktykom okultystycznym, aby za pośrednictwem demonów uzyskać ponadzmysłowy wgląd w rzeczywistość. Ale Bóg Abrahama oferuje coś znacznie lepszego. Nie tylko mówi do swoich dzieci przez Ducha Świętego zgodnie z tym, co obiecał, nie tylko jest to przed Bogiem ‘legalne’, ale także jest w tym nadzwyczajna radość z troskliwej opieki i bliskości najwyższej istoty we Wszechświecie.